strona główna

Archive for the 'Mac OS X' Category

Youtube do avi

Tuesday, January 15th, 2008

Przypadkiem znalezione wśród pakietów Ubuntu:

NAME
clive - extract videos from youtube, google video and dailymotion

SYNOPSIS
clive [options] URL|FILE

DESCRIPTION
clive is a command line program that extracts videos from YouTube, Google Video and Daily‐
motion websites. It supports embedded video extraction, and can be used with an external
encoder (e.g. ffmpeg) to re-encode the extracted videos to different video formats (e.g.
avi, mpeg, flv).

Świetne. Trafiłem na ten pakiet szukając bibliotek, które są potrzebne żeby przekonwertować ściągnięte już flv na avi; gdybym wiedział wcześniej, oszczędziłoby mi to kilku minut kombinowania (to znaczy: szukania Googlem narzędzi do ściągania filmów z Googla).

I właśnie za tę ogromną ilość łatwo dostępnego oprogramowania lubię Debiana. Przez ostatnie dwa tygodnie sprawdzałem, czy jestem w stanie przenieść się z pracą na Mac OS X. Do interfejsu użytkownika się przyzwyczaiłem, pomieszane klawisze przestawiłem (narzekając na te, których przestawić się nie da bez instalowania nieoficjalnych rozszerzeń jądra), ale cały ten bałagan z finkiem, macports i darwinports jest dość przykry w porównaniu z "apt-get install cośtam".

Mak po roku

Sunday, July 15th, 2007

Ni z tego, ni z owego po ponad roku ciszy pojawiło się kilka komentarzy do opisów moich pierwszych doświadczeń z Mac OS X. Wyjaśnienie mogło być tylko jedno. Witam Szarlotkę :)

To może być dobry moment na podsumowanie. Podczas tego roku mój Mac Mini w zasadzie się obijał – dla przypomnienia, planowałem skonfigurować na nim domowy serwer plików, WWW, SVN i traca, zastępując wysłużonego już peceta. To nie wyszło, głównie dlatego że dzięki uprzejmości przyjaciół mogłem przenieść rzeczonego peceta poza mieszkanie, w miejsce w którym jest dostępny bez przerwy i nie zależy już od humoru kolejnych domowych ruterów. Początkowy rozpęd przyhamowało też odkrycie, że konfiguracja potrzebnych mi pakietów na Mac OS X wymaga całkiem sporej ilości czasu, miałem wrażenie jakbym próbował zmusić do współpracy którąś ze starszych dystrybucji Linuksa. Ale to byłoby na pewno do przejścia.

Od tego czasu Maka używałem:

  1. do testów oprogramowania i, przede wszystkim, moich serwisów WWW (ostatnio – monitoring WWW),
  2. w charakterze zastępczego/pomocniczego terminala, kiedy akurat psułem lub dociążałem mój główny komputer,
  3. do oglądania filmów na DVD.

I to w zasadzie tyle. Problemy z VNC obszedłem instalując OSXvnc, polecony zresztą właśnie przez kogoś z Szarlotki. A kilka miesięcy temu VNC przestało w ogóle być potrzebne, bo mogłem przeznaczyć na Maka osobny monitor i połączyć go z moim laptopem przez Synergy (polecam!).

Jak wszędzie, i tu zdarzają się błędy i udziwnienia:

  1. mogę szczerze i z całkowitym przekonaniem napisać, że Mail to najgorszy program pocztowy z jakim kiedykolwiek próbowałem się dogadać – działa powoli i bardzo często się wiesza. Mam sporo poczty, ale bez przesady.
  2. interfejs odtwarzacza QuickTime w wersji "darmowej" ma bzdurne ograniczenie, utrudniające odtwarzanie filmu w trybie pełnoekranowym (do obejścia jednolinijkowym skryptem. Albo przez instalację VLC).
  3. natychmiast po włączeniu Mini słychać dość głośne "brzdęk", mające na celu – jak rozumiem – poinformowanie mnie, że właśnie włączyłem komputer. Urocze. Tylko, że taki dźwięk w wielu sytuacjach przeszkadza, a wyłączenie go wymaga doinstalowania oprogramowania spoza Apple.
  4. bardzo brakuje mi maksymalizacji okien i możliwości wykorzystania całego ekranu – pracuję na laptopie z wyświetlaczem 1024x768 pikseli, więc każdy z nich się liczy. Zielony glutożelek nie wystarcza, trafiały mi się strony WWW dla których przydzielał zbyt mało miejsca. A marzeniem jest, oczywiście, coś takiego jak tryb pełnoekranowy w linuksowych lub windowsowych przeglądarkach WWW: praktycznie cały ekran przeznaczany jest na stronę, poza nią widać tylko pasek adresu i zakładki.
  5. alt+tab działa dziwnie. Expose jest widowiskowe, ale mało wygodne, brakuje mi możliwości szybkiego przełączania się między dwoma oknami tej samej aplikacji.

Nie chciałbym, żeby cały ten wpis brzmiał jak spis usterek, ale tak to już jest – system operacyjny powinien przede wszystkim nie przeszkadzać. Im lepiej mu to wychodzi, tym mniej zwraca na siebie uwagi, więc siłą rzeczy zapamiętuje się głównie wady.

Dla wyrównania: od strony graficznej całość jest dość dobrze dopracowana, chociaż to kwestia gustu. Widgety to dość fajna zabawka, głównie dzięki możliwości wrzucenia prognozy pogody dla kilku miejsc. Spotlight jest świetny, zwłaszcza w oknach dialogowych, chociaż chyba nie widziałem żeby korzystało z niego coś poza System Preferences. Spodobał mi sie interfejs iPhoto, działa dużo lepiej niż podobny program, który dostałem z aparatem Canona.

Nie mogę powiedzieć, że jestem zawiedziony – Mak już dawno na siebie zarobił jako sprzęt testowy, zajmujący bardzo mało miejsca przy biurku. Nie wykorzystuję go tak intensywnie jak początkowo planowałem, ale też nie mam już takiej potrzeby. Na pewno problemy z oprogramowaniem zewnętrznym są do obejścia, ale zajmuje to sporo czasu. Nie jestem systemem zachwycony, ale też nie zniechęcił mnie na tyle żebym nie brał pod uwagi MacBooka jako kolejnego laptopa.

Spotlight pod Windows. Prawie.

Saturday, December 16th, 2006

Pisałem już tutaj o moich doświadczeniach z makiem. Być może to kwestia wieloletnich wintelowych przyzwyczajeń, ale jego rola na razie sprowadza się do testów oprogramowania pod Mac OS X i serwisów WWW w przeglądarkach dostępnych na ten system.

Po tym czasie zazdroszczę użytkownikom maków dokładnie jednej rzeczy: Spotlighta, szybkiej wyszukiwarki bardzo mocno zintegrowanej z resztą systemu – pojawia się w oknach dialogowych, ustawieniach systemu, a najczęściej korzysta się z niej podczas uruchamiania programów: Alt+spacja, wpisz kawałek nazwy, pojawią się pasujące programy, wciśnij Enter żeby uruchomić proponowany. Szybkie i wygodne, zwłaszcza w porównaniu z ciągle rosnącym menu Start.

I tu pojawia się Launchy, windowsowy odpowiednik Spotlight na potrzeby uruchamiania programów. Naprawdę fajna, wygodna aplikacja robiąca jedną rzecz, za to dobrze.

Launchy

Ostrożny optymizm

Monday, March 6th, 2006

http://blog.elksoft.pl/wp-content/zaufanie.JPGMinął tydzień od poprzedniego wpisu. W tym czasie Mac Mini był włączony bez przerwy, a problemy nie powtórzyły się. Fakt, że komputer raczej się obijał, ale zdarzyło mu się jednak parę programów przekompilować i trochę danych po sieci przesłać. Zobaczymy, na razie wizytę w serwisie odwołuję, podobnie jak przenosiny domowego serwera – poziom mojego zaufania do Mini jest nieco wyższy niż tydzień temu, ale jeszcze nie na tyle żeby znowu podobał mi się pomysł przerzucania na ten sprzęt jakiegokolwiek oprogramowania, z którego miałbym często korzystać.

Dodatkowo sprawę utrudnia wspomniana już wcześniej naklejka gwarancyjna na obudowie – jeśli miałbym trzymać na tym komputerze jakiekolwiek dane, których nie chcę w razie problemów oddawać do serwisu razem z komputerem, to pozostaje mi podłączyć zewnętrzny dysk po USB albo Firewire. Co oznacza dodatkowe pudełko zajmujące miejsce obok komputera i kolejny zasilacz w listwie. Mógłbym oszczędzić trochę miejsca kupując dysk LaCie zaprojektowane specjalnie pod Mini, ale samych dysków mam już wystarczająco dużo, wolę kupić obudowę, dziękuję bardzo.  Tak czy inaczej małe, fajne urządzonko zacznie z wyglądu upodabniać się do Sunsite.
A przy okazji: krótki filmik wyjaśniający w ciągu trzech minut różnice w podejściu Apple i MS do marketingu. Na przykładzie iPoda. Human Ear Professional Edition with Subscription. Świetne.

Szybko poszło

Saturday, February 25th, 2006

http://blog.elksoft.pl/wp-content/mac_sad.jpgNo, to by było na tyle: w dobę po podłączeniu komputera nowym, świeżo rozpakowanym kabelkiem system znowu stwierdził, że jest odpięty od sieci. Nie pomogło przepięcie w inne gniazdko rutera, nie pomógł restart, nie pomogło krótkie (kilkunastusekundowe) wyłączenie sprzętu.  Problem zniknął dopiero po wyłączeniu komputera na jakieś dwie godziny.
Fajnie, pozostaje skorzystać z gwarancji.

Dla pełnego obrazu: nie wiem czy to przyjęta praktyka w świecie Apple, ale mój egzemplarz ma na obudowie naklejkę, która uniemożliwia mi nawet dodanie pamięci bez utraty gwarancji. Teraz nie mam już wątpliwości, że nie warto z niej rezygnować.

Ten słynny dizajn

Monday, February 20th, 2006

Znowu o Mini: gratulacje dla człowieka, który wpadł na pomysł, żeby gniazdo zasilające, z niezbyt mocno trzymającą się wtyczką, umieścić bezpośrednio obok gniazda RJ-45, będącego dla odmiany gniazdem z którym często trzeba się szarpać.
Przy okazji, kolejne przykre zaskoczenie: udało mi się zawiesić system, na tyle skutecznie że nie byłem w stanie uruchomić żadnego nowego procesu, ani z GUI, ani w Terminalu (był otwarty wcześniej). Prawdopodobna przyczyna: wadliwy kabelek sieciowy (skrętka, nie zasilanie). Uszkodzenie przejawiało się tym że stan połączenia z punktu widzenia komputera zmieniał się w pętli:

  • rozłączony,
  • połączony,
  • pobiera adres sieciowy z DHCP

i w kółko, mniej więcej raz na sekundę. Chyba mu się nie spodobało. Eh, ja wiem że z powodu wadliwego sprzętu system może wyczyniać najdziwniejsze rzeczy, ale żeby z powodu kabelka tak?

Konfiguracja Mac OS X

Saturday, February 18th, 2006

Luźne notatki z dwóch wieczorów poświęconych na doprowadzenie Mac OS X do użytku.

  1. potrzebny jest fink – oprogramowanie pozwalające na bezproblemową instalację wielu przydatnych pakietów takich jak screen (tak, wiem, dziwak ze mnie), subversion czy trac,
  2. fink nie sprawdza tego, ale do działania potrzebuje kompilatora, make i innych narzędzi z XCodeTools – są w pakietach gdzieś na dysku, wystarczy znaleźć (Spotlightem) i zainstalować,
  3. serwer ssh jest domyślnie zainstalowany w systemie, trzeba go tylko włączyć w System preferences. To samo dotyczy Apache, przepraszam, Personal Web Sharing. Ładne kolorki na konsoli w putty wymagają ustawienia "terminal string " na "xterm-color",
  4. fink nie ostrzega, ale nie udaje się jednoczesna instalacja pakietów svn i svn-ssl, bo pojawiają się konflikty między db43-shlibs i db43-ssl-shlibs,
  5. finkowy trac niestety nie działa, zdaje się że aktualnie nikt nie zajmuje się utrzymywaniem zgodności tego pakietu (i paru przez niego wymaganych) z resztą,
  6. dostarczany z systemem serwer VNC nie potrafi się dogadać z klientem RealVNC; z klientem TightVNC przez jakiś czas się dogadywał, po czym się zawiesił zużywając cały czas procesora; bardzo przykre,
  7. system pozwala łatwo przemapować caps na control – jest odpowiednia zakładka w System Preferences -> Keyboard and Mouse. Niestety nie działa, chociaż tu winna może być przejściówka jakiej używam do podłączenia klawiatury i myszy PS/2 do USB,
  8. testowa kopia Microsoft Office, dostarczana z systemem, już w momencie pierwszego uruchomienia stwierdziła że darmowy czas minął i mogę sobie co najwyżej kupić pełną wersję,
  9. hit tygodnia: microsoftowy Windows Media Player na Mac OS X można, owszem, ściągnąć z microsoft.com, ale spakowany komercyjnym Stuffitem. Dajcie spokój, do czego są programy instalacyjne?
  10. pomimo poświęcenia na to dużej ilości czasu nie potrafię, niestety, zmusić mod_rewrite do działania. Ani konfiguracja przeniesiona z Debiana, ani testowe trywialne przykłady nie dają rezultatów – apache zachowuje się tak, jakby całe mod_rewrite omijał.

Switch. Tak trochę.

Tuesday, February 14th, 2006

The image “http://blog.elksoft.pl/wp-content/mac.jpg” cannot be displayed, because it contains errors.No i mam nową zabawkę. W ciągu kilku dni moim domowym serwerem plików, www, subversion i traca zostanie Mac Mini, zastępując dość wysłużonego już peceta z Pentium III. Będzie trochę szybciej, trochę wygodniej, znacznie ciszej, a na dodatek zwolni się miejsce przy lodówce.

Dzięki temu mam też wreszcie okazję przyjrzeć się z bliska Mac OS X. Pierwsze wrażenie dość dobre, chociaż parę rzeczy może niemile zaskoczyć:

  1. podczas pierwszego uruchomienia następuje rejestracja komputera, instalator upiera się przy pytaniu o dane użytkownika: imię, nazwisko, adres,
  2. nie ma polskiej wersji językowej interfejsu; mi to nie przeszkadza, ale bez przesady, czasu na to było sporo,
  3. pomoc miejscami nie działa: nie udało mi się dojść np. do strony ze spisem skrótów klawiaturowych Safari – pojawia się na spisie stron pasujących do słowa "keyboard", ale nie udaje się jej otworzyć,
  4. tabulacja w Safari pomija checkboksy, trzeba używać myszki,
  5. nie udało mi się jeszcze zmusić narzędzia Grab do zrobienia jakiegokolwiek zrzutu ekranu albo okna, nie reaguje na próby włączenia,
  6. serwer VNC nie dogadał się z klientem realvnc; nie zdążyłem jeszcze sprawdzić innych wersji.

Dla równowagi parę cech miłych:

  1. bardzo dobre jest pierwsze wrażenie – obudowa jest z drapanego aluminium, komputer jest bardzo mały i zwarty;
  2. Spotlight, narzędzie do wyszukiwania informacji dyskach, DZIAŁA, przeszukując zawartość plików (zwracając uwagę na typ pliku), nazwy poleceń, folderów, zakładek itp. Jakby tego było mało, wyniki wyświetlane są błyskawicznie i nie trzeba oglądać spinaczy ani piesków,
  3. okno ustawień systemu fajnie podpowiada, w którym miejscu można zmienić ustawienie o podanej (albo podobnej) nazwie,
  4. pod ładnym GUI jest FreeBSD, a z nim komplet narzędzi których można się spodziewać – shelle, awk, sed, perl, python, emacs, vi i cała reszta,
  5. z FreeBSD przejęto też sensowny firewall (ipfw), więc po dodaniu sieciówki z WiFi (karta by Apple trochę kosztuje, ale powinno się dać podłączyć coś sensownego po USB) można z czystym sumieniem podłączyć Mini bezpośrednio do Internetu i skonfigurować jako ruter z punktem dostępu sieci bezprzewodowej.

Sam jestem ciekaw, jak toto się będzie sprawować w praktyce.