..., a przynajmniej ich części, opisał u siebie Janek. Od siebie dodam, że z wyjazdu samochodem do Austrii wyszedł klasyczny film drogi, z mnóstwem czasu za kierownicą, spotykaniem naprawdę interesujących ludzi (Kasia, Kaja, Basia, Maciek, Leszek – wielkie dzięki za pomoc!), psującą-plany-ale-tak-że-na-styk-jednak-się-udało awarią, dziwnymi zbiegami okoliczności, pubami, dworcami i dobrą muzyką.
...zaliczony, chociaż nie na wszystkich koncertach udało mi się być.
I tak:
The Cult: 2 godziny niezłego, klasycznego rocka w tym samym rytmie. Nic zaskakującego, ale porządna muzyka. Fatalne nagłośnienie, wokalisty nie dało się zrozumieć chociaż nie growlował.
The 69 Eyes: z grubsza jak wyżej. Trudno było skupić się na muzyce ze względu na rozbrajający wygląd – zmanierowani rockmeni z lat 80 w wersji kawaii. Muzyka uczciwa. Nagłośnienie nadal fatalne. Świetny perkusista.
Obituary: jest lepiej. Fragmentami bardzo dobrze, potrafią grać w różnych rytmach, ale brakuje pomysłu na przejścia między nimi. Z nagłośnieniem dużo lepiej, wokalista pomimo growlowania był zrozumiały tak, jak dwóch poprzednich bez.
Ill Nino: duże zaskoczenie. Przesłuchałem wcześniej kilka piosenek i nie zachwyciły mnie, a na koncercie – no proszę. Świetna, świetna muzyka i ludzie, którzy potrafią zrobić show na scenie.
Epica: tu już bez zaskoczenia, zagrali jak na gwiazdę festiwalu przystało.