No dobrze, przyznam się publicznie: od dłuższego czasu czekałem na pretekst, żeby sobie kupić mapę z GPS
Pretekst się trafił, więc przez miesiąc męczyłem pytaniami znajomych i taksówkarzy, szukałem informacji w sieci, w końcu kupiłem odpowiedni zestaw, a trzy tygodnie testów w Polsce, Czechach i Niemczech przekonały mnie, że wybrałem dobrze.
Oprogramowanie to Automapa Europy. Okazała się bardzo wygodna (obsługa przez duże i wyrażne przyciski na ekranie, rysik potrzebny jest tylko przy wpisywaniu adresów) i dokładna. Trasy wyznacza dość sensownie, chociaż zdarza się jej namawiać do złamania zakazu wjazdu (z rzadka) albo strefy tylko dla pieszych (to już częściej, w moim przypadku przynajmniej raz skutecznie, na co mam dowód: blok na pokutu za 1000 koron). W Czechach w ramach trasy "szybkiej" potrafi przeprowadzić opłotkami. W Polsce raz na środku długiej prostej wyznaczyła mi zwrot o 360 stopni, udałem że nie widzę. W większości sytuacji działa jednak poprawnie.
Sprzęt to Mio Digiwalker P350: PocketPC z wbudowanym odbiornikiem GPS na Sirf Star III. Oprócz samego palmtopa pudełko zawiera dopasowany do niego uchwyt samochodowy i dwie ładowarki – samochodową i sieciową. Zestaw jest przemyślany i sprawia bardzo dobre wrażenie, po miesiącu mam tylko jedno zastrzeżenie: dioda informująca o podłączeniu ładowarki jest tak jasna, że przeszkadza podczas jazdy nocą. Jak to bywa ze sprzętem high tech, należy go uzupełnić rozwiązaniem low tech i czymś zakleić ten fragment obudowy. Miłym akcentem jest solidne ucho do przypięcia smyczy.
Całość polecam.