strona główna

Archive for July, 2005

Ziemia z zewnątrz

Thursday, July 14th, 2005

[Google earth][earth] jest niesamowite. Wygląda pięknie i widowiskowo, zwłaszcza w miejscach które mają już trójwymiarow, ale na mnie największe wrażenie robi dopracowanie interfejsu użytkownika. Takie szczegóły jak płynne przesunięcia, przeskoki między bardziej oddalonymi miejscami i bezwładność mapy (jeśli puści się klawisz myszy przed zakończeniem przesunięcia).

Szkoda, że [Google Maps][maps] zawierają mniej informacji niż Earth – to drugie ma, na przykład, pełną siatkę ulic Warszawy i dużą część dróg między miejscowościami Pozostaje mieć nadzieję, że niedługo uzupełnią.

[earth]: http://earth.google.com/
[maps]: http://maps.google.com/

Reklamy

Wednesday, July 13th, 2005

Dla relaksu: jak dobrze wykorzystać pieniądze wydane przez konkurencję. Dwie świetne reklamy. Oglądać w tej kolejności.

1. "Czeka. To właśnie robi. I coś Wam powiem: nadeszło tik po tak po tik po tak po tik..."

(otwórz)

"Ahab mówi: 'Nie obchodzi mnie kim jesteś, piję za Twoje marzenie.' Starzy marynarze wrócili do baru. 'Twoje zdrowie, Ahab!' A gruby człowiek zagrał na bębnie wybijając rytm z głębi serca.

Za czekanie."

2. "Czeka. Na kolegów. To właśnie robi. I coś Wam powiem: pobiegł Rick za Rogerem za Dickiem za Nigelem..."

(otwórz)

"Nigel mówi: 'Nie obchodzi nas kim jesteś, zabieramy Twój materac. Stary ratownik wrócił do pubu. 'Twoje zdrowie, Nigel!', zawołał szczerze i z głębi serca.

Za weekendy."
("wolimy wydawać pieniądze na warzenie świetnego piwa")

Zmiany, zmiany, zmiany

Wednesday, July 13th, 2005

"Prosimy o cierpliwość, z powodu zmiany systemu komputerowego sprzedaż
biletów będzie odbywać się wolniej niż zwykle."

Podobnej karteczki nigdzie nie zauważyłem, ale sytuacja w kasie PKP w
Tarnowie właśnie tak wyglądała – najwyraźniej pani za szybą niedawno
zmieniono stary, znakowy terminal z charakterystyczną, stukającą
klawiaturą na nowy, supernowoczesny, dotykowy punkt sprzedaży z LCD,
GUI i zdrową dawką innych TLS i wewnątrz, i na zewnątrz. W końcu
mamy dwudziesty pierwszy wiek, nie wypada tak prestiżowej firmie jak
PKP IC utrzymywać sytuacji, w której podróżni słyszą dźwięk klawiszy
znacznie wyraźniej niż głos kasjerki.

No i dobrze. Miejsce pudła z monitorem zajął komputerek w czarnej,
zwartej, zajmującej znacznie mniej miejsca niż poprzednia obudowie ze
zintegrowanym wszystkim, co się dało. Żadnych akcesoriów
zewnętrznych, dla uproszczenia wyświetlacz ustawiony na stałe w jednej
pozycji (jakieś 70 stopni). Mniej mechaniki, mniej elementów mogących
się zabrudzić, więcej kolorów na ekranie, profesjonalny i wzbudzający
zaufanie wygląd, innymi słowy – powiało nowoczesnością i nadciągnęło
postępem aż miło. Co ciekawe, sam sposób używania systemu rezerwacji
chyba nie zmienił się specjalnie, nadal informacje o trasie wpisuje
się za pomocą kodów stacji, bo trudno wymyślić coś wygodniejszego na
dłuższą metę. Ale przecież nie o to chodzi.

Co może być nie tak na tym obrazku? Pani za szybą miała długie
paznokcie, a monitor ustawiony był na stałe pod kątem, który zmuszałby
ją do wyginania nadgarstka prawie pod kątem prostym. Auć.

I tu pojawia się najciekawszy element zmiany: do obsługi tak
nowoczesnego urządzenia potrzebny jest ołówek. Z gumką. Serio serio.
Z ciekawości po dotarciu do Warszawy Centralnej sprawdziłem w 4
różnych kasach; we wszystkich panie pracowały w dokładnie ten sam
sposób – cierpliwie wystukując informacje kawałkiem drewna.

Efekt nowego systemu jest znacznie gorszy i wyraźniejszy niż w
przypadku innych dotykowych terminali POS (ang. Point Of Sale – punkt
sprzedaży), które widziałem do tej pory. Czemu? Już wyjaśniam.

Klasyczna klawiatura umożliwia wpisywanie danych naprawdę szyyybko.
Wymaga niestety pewnego wysiłku na początku, ale większość ludzi
osiąga sporą prędkość nawet nie starając się tego nauczyć. Dzieje się
tak dlatego, że fizyczne klawisze, jeśli są dobrze skonstruowane,
dostarczają palcom bardzo wiele informacji na temat tego, co się
dzieje – zagłębiają się na określoną głębokość, najczęściej "wpadają"
po przekroczeniu pewnego progu, mają wypustki oznaczające pozycje
bazowe (jak "f" i "j") oraz nierówności (wgłębienia i wyraźne przerwy)
powodujące, że jesteśmy w stanie poprawiać położenie dłoni nawet o tym
nie myśląc.

Klawiatura dotykowa dostarcza znacznie mniej informacji. Nie ma
rowków, nie ma wgłębień, nie ma też żadnej odczuwalnej reakcji na
wciśnięcie klawisza. Nie można bez patrzenia na dłonie dowiedzieć
się, że któryś palec trafia w klawisz coraz mniej precyzyjnie, dopóki
nie przekroczy jego granicy i nie zostanie wpisana niewłaściwy znak.
W przypadku ekranów dotykowych, zmuszających do ciągłego patrzenia na
palce, problem jest znacznie mniejszy: można dokonywać korekt na
bieżąco, ale nadal brakuje odczuwalnej reakcji na wciśnięcie klawisza.
Owszem, efekt jest widoczny na ekranie, ale mózg reaguje na obrazy
wolniej niż na wrażenia dotykowe.

Trudno podczas pracy z panelem dotykowym osiągnąć podobne prędkości
wpisywania danych jak na zwykłej klawiaturze. Nawet jeśli nie trzeba
posługiwać się ołówkiem.

Terminale dotykowe przyjęły się w bardzo wielu miejscach, więc mogłoby
się wydawać że rzeczywiście są wygodne. Jest jednak istotna różnica
między większością korzystających z nich sklepów a kasami biletowymi:
kasjerki spędzają większość czasu wpisując informacje. Nie zachwalają
towaru, nie podpowiadają klientom co kupić, nie uśmiechają się w
stronę droższego flakonika ani nie noszą tac między stolikami; ich
rola sprowadza się do wprowadzenia do systemu danych przekazanych
przez klienta, wydania biletu i odebrania pieniędzy. Dodatkowe
(wzięte z sufitu) 15 sekund nie ma aż tak wielkiego znaczenia w
przypadku – na przykład – kelnera, który musi poświęcić znacznie
więcej czasu na inne czynności związane z obsłużeniem pojedynczego
klienta. Wydłużenie o te same 15 sekund procesu sprzedawania biletu
trwającego (znowu wzięte z sufitu) 3 minuty oznacza spadek tempa
obsługi podróżnych o jakieś 8%. Ciekawe czy oszczędności na serwisie
są wystarczające, żeby to zrównoważyć.

A morał jest taki: warto testować prototypy na przyszłych
użytkownikach.

Komary ssą

Friday, July 8th, 2005

Zwłaszcza, jeśli się pojedzie na wieś. Dużo ich i duże są.

W losowej kolejności, pozostałe spostrzeżenia ostatnich kilku dni:

WAG54G
–––

WAG54G to linksysowy "all in one" ruter z modemem adsl i punktem
dostępu sieci bezprzewodowej. Z ostatnich eksperymentów wynika, że
ten punkt dostępu ma faktyczny zasięg rzędu 5 metrów i 1 solidniejszej
ściany – przy takiej odległości zaczyna mieć problemy połączeniem.
Jedna ściana albo kilka kroków więcej i można pożegnać się z siecią.

Używam tego pudełka od roku i szczerze odradzam. Oprócz małego
zasięgu przeszkadzają mi też błędy w oprogramowaniu:

* wbudowany klient dyndns.org nie działa (problem oficjalnie
potwierdzony przez dyndns.org – linksys olał specyfikację, przez
co po zmianie systemu na dyndns.org jego kod przestał działać),
* nie działa przekazywanie pojedynczych portów. Na szczęście
przekazywanie zakresów portów działa poprawnie, więc ten akurat
problem można obejść ustawiając przekazywanie jednoelementowego
zakresu zamiast pojedynczego portu, ale znacznie zmniejsza to
liczbę możliwych do przekazania portów.
* psuje połączenia windowsowego VPN.

Na szczęście podstawowa funkcjonalność – modem adsl, DHCP i NAT
wydają się działać bez zgrzytów.

Windows 2000/XP
–––––––-

Po dłuższych bojach z próbami podłączenia dwóch komputerów do
tutejszej sieci lokalnej dowiedziałem się o microsoftowej poprawce
[05-19: Vulnerabilities in TCP/IP could allow remote code execution
and denial of service (kb893066)][kb893066], instalowanej
automatycznie przez Windows Update. Najbardziej zauważalnym efektem
jej zainstalowania jest znaczne pogorszenie dostępu do sieci w wielu
konfiguracjach – zrywane są połączenia, nie otwiera się większość
stron www, nie ma szans na ściągnięcie poczty itp. Pomaga ustawienie
MTU interfejsu wykorzystywanego do połączenia z Internetem na dość
niską wartość – Microsoft zaleca zacząć od 576, u mnie pomogło 500.

[kb893066]: http://support.microsoft.com/kb/893066

Oznacza to niestety grzebanie po rejestrze:

1. uruchomić regedit,
2. otworzyć klucz
HKEY\_LOCAL\_MACHINE\\SYSTEM\\CurrentControlSet\\Services\\Tcpip\\Parameters\\Interfaces
3. przejrzeć znajdujące się w nim klucze – każdy odpowiada jednemu
interfejsowi sieciowemu, trzeba znaleźć ten którym komputer łączy
się z Internetem. Może jest ładniejsza metoda, ale ja szukałem po
adresie IP,
4. dodać wpis DWORD o nazwie "MTU" i wartości 576,
5. zrestartować system. Jeśli nie pomoże, zmienić wpisaną wartość
MTU na mniejszą i powtórzyć. Najmniejsza możliwa to 68, ale nie
należy od razu wpisywać tak małej – spowoduje znaczne
spowolnienie dostępu do sieci. Najlepiej zmniejszać wartość o
20-50.

Code Complete
––––––

Świetna książka o tworzeniu oprogramowania. Głównie o etapie
konstrukcji, czyli projektowania i tworzenia kodu, ale jest w niej też
trochę informacji o zbieraniu i analizie wymagań oraz zarządzaniu
ludźmi (w tym szefem).

Na razie mam podobne wrażenie jak podczas czytania "Peopleware"
Listera i DeMarco – jest tu bardzo dużo rzeczy wynikających ze
zdrowego rozsądku, ale w końcu zostały zebrane w jedną książkę na
którą można się powoływać w rozmowach.

Poczta polska

Monday, July 4th, 2005

Po raz pierwszy od bardzo dawna byłem dzisiaj na poczcie. Od ostatniego razu minęło już tyle czasu, że zdążyłem zapomnieć jakie to przeżycie.

Spisuję na wszelki wypadek, może komuś się przyda.

Wysłanie aparatu fotograficznego pocztą w 10 prostych krokach:

1. zapakować aparat w oryginalne pudełko,
2. zawinąć pudełko w biały papier (poświąteczny, odwrócony na lewą stronę) z użyciem dużej ilości szarej taśmy 5cm,
3. w samo południe pójść na pocztę, zobaczyć kolejkę kończącą się na wysokości drzwi wejściowych, popatrzeć z niedowierzaniem, zawrócić, pójść do pracy,
4. około godziny 16 pójść na pocztę, zobaczyć kolejkę kończącą się wyraźnie dalej niż w punkcie 3. popatrzeć z większym niedowierzaniem, pójść coś zjeść i na spokojnie pomyśleć nad pracą do włoskiej knajpki niedaleko,
5. około godziny 16:45, wracając z knajpki do pracy zajrzeć na pocztę, upewnić się że kolejka się wydłużyła, wrócić do pracy,
6. około 18:00 pójść na pocztę, zobaczyć kolejkę wyraźnie krótszą (znowu drzwi wejściowe), zawrócić, wezwać taksówkę, podjechać na pocztę bliższą mieszkania, a przy okazji wyposażoną w supernowoczesny system biletowy który sprawia, że w kolejce można siedzieć zamiast stać,
7. dotrzeć na wspomnianą pocztę, zdziwić się widokiem znacznie krótszej kolejki (supernowoczesny system biletowy wydrukował "osób czekających: 7"),
8. odczekać ponad pół godziny grająć w pasjansa na pocketpc,
9. podejść do okienka, oddać przesyłkę, dowiedzieć się dlaczego to wszystko trwa tak długo – wysłanie paczki priorytetowej i wartościowej wymaga oklejenia paczki ponaddwudziestoma znaczkami, przynajmniej 18 białymi 4x4cm z napisem "Polska 2005" i 4 niebieskimi "Priorytet". Każdy znaczek musi być ostemplowany w przynajmniej 2 miejscach. Duże znaczki mają nacięcia utrudniające niezauważalne otwarcie paczki, więc podczas naklejania łatwo się psują. Oderwane kawałki, oczywiście, należy dokleić w pasujące miejsca.
10. zapłacić, odebrać potwierdzenie nadania, oddalić się z poczuciem niekłamanej satysfakcji z dokonania tak skomplikowanej czynności.

Z zupełnie innej beczki – nadeszła w końcu paczka z amazon.com (DHLem, więc bez większych przejść, jeśli nie liczyć zainteresowania urzędu celnego), a w niej dwie cegły: ["Code complete"][code] i ["Rapid development"][rapid]. Zobaczymy.

[code]: http://www.amazon.com/exec/obidos/tg/detail/-/0735619670
[rapid]: http://www.amazon.com/exec/obidos/tg/detail/-/1556159005

Już tylko niecałe trzy dni..

Sunday, July 3rd, 2005

Zaniedbałem bloga ostatnio – duże ilości pracy i wyjazdy spowodowały wyraźny niedobór czasu. A w międzyczasie, po cichu przysunęły się problemy: za mniej niż trzy dni głosowanie nad przyjęciem poprawek do dyrektywy patentowej Unii Europejskiej. Ich odrzucenie oznacza pojawienie się poważnych problemów na wzór amerykański: realną groźbę pozwu dla każdej firmy, której uda się wybić z czymś nowym bez wsparcia kogoś z odpowiednim zapleczem finansowym. Pozostaje mieć nadzieję, że patenty na odsyłacze, koszyki internetowe, dwuklik i inne trywialne "wynalazki" jednak nas ominą...

Z zupełnie innej beczki: Karpacz jest świetny, a dwa dni niemal całkowitego oderwania od pracy raz na jakiś czas to jest to.

karpacz_1