Ziemia - powietrze
Przypadkiem trafiłem na Discovery na program o poszerzaniu Kanału
Panamskiego, łączącego Atlantyk z Pacyfikiem. Całość ma imponujące
rozmiary: osiemdziesiąt kilometrów przez sztuczne jezioro i góry, a na
obu końcach wielkie śluzy podnoszą i opuszczają statki z wysokości 26
metrów. Całość jest używana bez większych zmian od 1914 roku.
Co jest naprawdę ciekawe: były dwie próby stworzenia takiego
połączenia w tym miejscu. Pierwszą zajęli się Francuzi pod
kierownictwem Ferdynanda de Lesseps i jego syna, Charlesa. Okazała
się spektakularną porażką, w wyniku całego szeregu przyczyn:
* projektu przygotowanego w pośpiechu, przez ludzi bez doświadczenia
w pracy w tropikach; według początkowego planu kanał miał
przebiegać na poziomie morza (przeciwnikiem tego pomysłu był
między innymi Eiffel),
* ego Ferdynanda – bardzo długo zwlekał ze zgodą na zmianę planu do
wersji zakładającej śluzy i kanał na wyższym poziomie,
* złej organizacji,
* nieodpowiedniego wyposażenia,
* bardzo wysokiej śmiertelności wśród pracowników (malaria i żółta
febra – nie wiedziano jeszcze, co je wywołuje).
Stopniowo większość z nich została usunięta, ale zmiany następowały
tak powoli, że w międzyczasie skończyły się pieniądze. Skończyło się
po dziewięciu latach na sprawach sądowych, oskarżeniach o malwersacje
i wyrokach więzienia.
Drugim podejściem zajęli się Amerykanie, po odkupieniu projektu od
Francuzów. Różnica w podejściu była spora: stworzyli bardziej
realistyczny projekt (zakładający system śluz), wymienili sprzęt,
pełniej wykorzystali to, co było na miejscu (między innymi linię
kolejową biegnącą dokładnie wzdłuż kanału) i poświęcili ogromne środki
i rok czasu na coś, co nie miało bezpośredniego przełożenia realizację
celu: walkę z komarami przenoszącymi febrę (która dzięki temu praktycznie zniknęła z Panamy) i malarię. Aha, lepiej też płacili.
Innymi słowy: z dwóch przedsięwzięć powiodło się to, które było lepiej
zaplanowane, bardziej dbało o pracowników i zapewniało im lepszy
sprzęt. Gdzieś tu jest morał, jestem tego pewien
O autorze: nazywam się Marcin Kaszyński i od ponad 10 lat zajmuję się tworzeniem oprogramowania, od projektowania przez programowanie do zarządzania projektami włącznie. Prowadzę warsztaty Django, będące szybkim i łatwym sposobem na poznanie tego środowiska i rozpoczęcie pracy z pełnym wykorzystaniem jego możliwości.
