strona główna

Hostingowej odysei ciąg dalszy

...a właściwie koniec.

Przykra wiadomość jest taka, że wszystkie miejsca, które jednocześnie zapewniałyby mi hosting z odpowiednią (jak w "niemożliwą do zapełnienia przez jednego użytkownika z neostradą") przepustowością *oraz* spełniały wymagania GIODO oznaczałyby wydatki większe niż byłbym skłonny ponieść. Koszty rzędu 1500zł miesięcznie to trochę dużo jak za serwer, na którym na razie nie będzie nic przynoszącego jakiekolwiek pieniądze.

Co oznacza przejście do planu B.

Plan B polega na rozbiciu serwisu na dwie części: jedną zajmującą się danymi osobowymi, drugą – całą resztą. Pierwsza część będzie w miejscu nad którym mam całkowitą kontrolę, ale koszty podłączenia do Internetu są dość duże w przeliczeniu na ilosć przesyłanych danych, a druga – w firmie hostingowej.

Z punktu widzenia użytkownika nie zmienia to praktycznie niczego – strony typu "Twoje konto" będą obsługiwane przez inny serwer niż cała reszta serwisu i tyle. Od strony technicznej, oczywiście, różnica będzie nieco większa, ale nic niesamowicie skomplikowanego.

A to oznacza, że mogę już skończyć szukanie hostingu. Pozostaje zgłosić bazę do GIODO, wyczyścić ważne wpisy w [tracu][] (świetne połączenie odpowiednika bugzilli i wiki, zintegrowane z subversion – polecam) i już można zacząć ułatwiać sobie życie korzystaniem z serwisu :)

[tracu]: http://www.edgewall.com/trac/

O autorze: nazywam się Marcin Kaszyński i od ponad 10 lat zajmuję się tworzeniem oprogramowania, od projektowania przez programowanie do zarządzania projektami włącznie. Prowadzę warsztaty Django, będące szybkim i łatwym sposobem na poznanie tego środowiska i rozpoczęcie pracy z pełnym wykorzystaniem jego możliwości.

Dodaj komentarz